niedziela, 27 wrzesień 2015 19:55

Świadectwo Katarzyny

Jeszcze w przeddzień kursu wahałam się, czy w nim uczestniczyć. Bo przecież ja już wybrałam tę drogę, którą mam kroczyć. Odpowiedziałam na to wezwanie, które skierował do mnie Pan. Więc po co mi Nowe Życie? Po co cokolwiek zmieniać, jeżeli wszystko zaczyna się układać w jedną całość? A jednak w tej tak poukładanej codzienności też można zgubić Jezusa.

Bo tak samo, jak moje ciało potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji, tak i moja dusza co jakiś czas tej odnowy wymaga. Ja tak jak orzeł muszę umrzeć, by na nowo się odrodzić, by mimo swojego wieku z prostotą dziecka wyrzec słowa: ''Kocham Cię, Tato'' i tą Miłością żyć na co dzień. Ten kurs pomógł mi niejako wejść w głąb siebie i dostrzec to, co we mnie jeszcze tej naprawy potrzebuje. A także dodał odwagi, by przez to życie duchowe nie iść w pojedynkę, ale wzrastać w nim we wspólnocie. Dziękuję Bogu i tym, których tego czasu posłał, by otworzyć moje oczy, uszy i serce.

Katarzyna