W piątek wyruszyliśmy razem z Kleofasem w drogę z Jerozolimy do Emaus (Łk, 24, 13-35). Na niej spotkaliśmy Jezusa, który przyszedł ze swoim Słowem, dotykając Nim nasze serca i dając światło Prawdy na życie. Każdego z nas poruszył posługując się konkretnym Słowem, dostosowując je według potrzeb i pragnień serca. Pozwolił się poznać w Swoim Słowie, w łamaniu Chleba podczas Eucharystii, w różnych doświadczeniach. Przemienił serca zagubione i zmartwione na serca radosne i odważne! Tylko Jezus to potrafi! :)

Jeszcze w przeddzień kursu wahałam się, czy w nim uczestniczyć. Bo przecież ja już wybrałam tę drogę, którą mam kroczyć. Odpowiedziałam na to wezwanie, które skierował do mnie Pan. Więc po co mi Nowe Życie? Po co cokolwiek zmieniać, jeżeli wszystko zaczyna się układać w jedną całość? A jednak w tej tak poukładanej codzienności też można zgubić Jezusa.